O autorze
Twórca inicjatywy promującej stolicę "Okno na Warszawę", fotograf i fotobloger warszawski, założyciel Warsaw Slow Design, z wykształcenia dziennikarz i filozof, z zawodu dyrektor artystyczny w wydawnictwie Semper, współtwórca serwisu fotoedytorów prasowych "fotoedytorzy.pl". Uzależniony od Warszawy.

Słoiki nie będą symbolem Warszawy - komentarz

Zdyskwalifikowany projekt neonu "Warszawskie słoiki"
Zdyskwalifikowany projekt neonu "Warszawskie słoiki" fot. materiały organizatora
Neon "Warszawskie słoiki" autorstwa Magdaleny Czepiewskiej i Karola Murlaka (Designlab), który zwyciężył w konkursie "Neon dla Warszawy" prowadzonym przez Neon Muzeum, został zdyskwalifikowany - taka wiadomość ukazała się dziś w artykule Michała Fala.

Autor, powołując się na anonimowe źródła, pisze, że "słoiki" zostały usunięte z konkursu z powodu zarzutu o kupowanie głosów. Było o tym głośno kilka tygodni temu.



Przyznam, że od kiedy zaczął się szum związany z podejrzeniami kupowania głosów, mi osobiście zrobiło się po prostu przykro. Od początku kibicowałem konkursowi Neon Muzeum. Wpadli na naprawdę fajny pomysł, znaleźli sponsora, wszystko wskazywało, że będzie to miłe wydarzenie, a Warszawie przybędzie ciekawy neon-symbol. Co prawda nie byłem zwolennikiem "Warszawskich słoików", wolałem zdecydowanie projekt Lewczyka (neon "Miło Cię widzieć", ale demokracja to demokracja, ważne, że ludziom się podoba. Organizatorzy obdarzyli uczestników pewnym kredytem zaufania, co było dla mnie zrozumiałe; środowisko designerów to - myślałem - fajni ludzie, którzy na pewno będą uczciwie ze sobą rywalizować. Niestety, wieść o zarzutach szybko się rozniosła w internecie, nie zostały one w sposób jednoznaczny zdementowane, zrobił się tzw. "kwas". Szkoda.

Neon Muzeum z pewnością nie zasłużyło na taki finał konkursu. Warto przypomnieć, że nikt tyle nie zrobił dla warszawskich (i polskich) neonów, co Ilona Karwińska, szefowa placówki. Gdy ona zaczynała fotografować neony, interesowała się nimi garstka pasjonatów. Większość szklanych reklam była wtedy zdejmowana z elewacji i lądowała na śmietnikach. Za własne pieniądze, praktycznie bez wsparcia z zewnątrz, zrobiła wokół neonów tyle szumu, że dziś mamy nie tylko wielki ich powrót, ale też modę - każdy nowy lokal przystrajany jest właśnie szklanymi świecącymi rurkami. A założone na terenie SOHO Factory przy Mińskiej 25 muzeum przyciąga tysiące gości, stało się obowiązkowym punktem na turystycznej mapie Warszawy, i nie przesadzę, jeśli powiem, że zrobiło dla popularności SOHO więcej, niż jakakolwiek inna instytucja tam się mieszcząca.

Mam nadzieję, że przede wszystkim to będzie budować opinię o Neon Muzeum, a nie wpadka ze "Słoikami". Kibicuję też projektowi Mariusza Lewczyka, jego neon "Miło Cię widzieć" jest jak najbardziej godny pierwszego miejsca, liczę na to, że powstanie.
Trwa ładowanie komentarzy...