O autorze
Twórca inicjatywy promującej stolicę "Okno na Warszawę", fotograf i fotobloger warszawski, założyciel Warsaw Slow Design, z wykształcenia dziennikarz i filozof, z zawodu dyrektor artystyczny w wydawnictwie Semper, współtwórca serwisu fotoedytorów prasowych "fotoedytorzy.pl". Uzależniony od Warszawy.

Kłopot przy Placu Zamkowym

Kamieniczka przy Podwalu 1, która zostanie częściowo rozebrana pod budowę nowego budynku.
Kamieniczka przy Podwalu 1, która zostanie częściowo rozebrana pod budowę nowego budynku. fot. Jarek Zuzga
Głośno ostatnio w Warszawie o budynku, który ma powstać na pustej działce przy ul. Senatorskiej. Inwestor pokazał wizualizacje już jakiś czas temu (choć przypadek biurowca Senator czy apartamentowca Libeskinda pokazał, że tym wierzyć za bardzo nie należy), ale dopiero teraz rozpętała się burza. Iskrą zapalną było dopatrzenie się faktu, że budowa zakłada częściowe wyburzenie kamienicy przy Podwalu 1. Ale to nie w tym tkwi główny problem.

Można było się domyśleć, że budowanie czegokolwiek przy placu Zamkowym będzie ryzykowne i od początku narażone na ostrą krytykę mieszkańców. Czy zatem działka przy ulicy Senatorskiej powinna zostać pusta? Oczywiście, że nie. Przecież od stuleci coś tam już w tym miejscu budowano. Ale obiekt, który miałby tu powstać, powinien zasługiwać na szóstkę z plusem, a nie na poprawną trójkę.




Budynek, który planuje wybudować firma Senatorska Investment, jest niczego sobie. Prosty, w kolorze piaskowca, z poprawną architekturą. I w tym właśnie kłopot. Póki patrzymy na niego z perspektywy ulicy Senatorskiej czy Miodowej, wygląda dobrze. To znaczy - nie wyróżnia się specjalnie ani na plus, ani na minus. Niestety, od strony Placu Zamkowego jest znacznie gorzej. Patrząc na wizualizację widać wyraźnie, że wśród spójnej zabudowy pojawia się nagle coś innego, ale ta "inność" nie jest niczym uzasadniona, nie jest świadomym przełamaniem istniejącego stanu rzeczy. Nie jest szklaną piramidą przed Luwrem. Nie jest słynną już biblioteką w Opolu. Nie jest też, z drugiej strony, historyzującą kontynuacją obecnej tam architektury. Jest czymś dziwnym, niby pośrodku, czymś nijakim, kompletnie bez wyrazu. I to właśnie kłuje.


Nie kłułoby, gdyby budynek ten powstał przy Puławskiej gdzieś za Wyścigami. Albo nawet na krańcu Nowego Miasta. Ale w tak wrażliwym miejscu, jak bezpośrednia przyległość Starego Miasta, niestety zupełnie się nie sprawdza, choćby i skonsultowali to wszyscy konserwatorzy zabytków w Ratuszu (co zresztą podobno uczynili). Nie pomogą ani wysokiej jakości materiały, ani korekty wysokości dachu, nie przekonują też piękne, nocne wizualizacje.

Nie jestem architektem, i choć słyszę, że budynek w czymśtam nawiązuje do sąsiedniej kamienicy Johna (tej ze schodami ruchomymi), to nie ma to dla mnie znaczenia. Nie trzeba być piekarzem, żeby ocenić czy chleb jest czerstwy. A jak widać bo burzy w internecie, inwestycja przy Senatorskiej nie "smakuje" wielu warszawiakom. Osobiście boję się jeszcze jednej rzeczy - ten dom będzie przede wszystkim biurowcem. Będą w nim mieścić się wielkie firmy, bo tylko takie będzie stać na tę lokalizację. A wielkie firmy lubią mieć swoje logo na budynku (osobnym tematem jest, jak te logotypy potrafią zepsuć dobrą architekturę). I teraz wyobraźcie sobie to tło dla Kolumny Zygmunta.

Będąc, polskim zwyczajem, mądrym po szkodzie, można powiedzieć, że przeprowadzone zawczasu konsultacje społeczne mogły - być może - zapobiec kryzysowi, który nastąpił. Takie, jakie przeprowadzono w sprawie przebudowy śródmiejskiej Rotundy. Nie sądzę, żeby to był jakiś wielki koszt w budżecie całej inwestycji.

Tymczasem na Facebooku odbył się symboliczny pogrzeb warszawskiej Starówki, w związku z zagrożeniem, że może ona zostać wykreśliona z listy UNESCO. Przeciwnicy inwestycji zrzeszają się też na różnych profilach, np. Miasto Jest Nasze czy Warszawski Barok.

A żeby nie zanudzać Was moimi osobistymi wynurzeniami, poprosiłem też o komentarz w tej sprawie Michała Krasuckiego, szefa warszawskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami:

Mam trzy uwagi do powstającej inwestycji:
- niepotrzebnie nawiązuje (nieudanie) do przedwojennej zabudowy, dlatego, że otoczenie Starego Miasta i samo Stare Miasto jest kreacją wg stanu z k. XVIII w. Dochodzi do naruszenia spójności historycznej. Albo się coś robi bardzo nowocześnie, albo wcale.
- jest bardzo ingerująca w otoczenie i widok samego placu. To duża kubatura (wyższa od kamienicy Johna) i po prostu brzydka.
- burzy "kamieniczkę" przy ul. Podwale 1 - która co prawda nie jest historyczna (pytanie, gdzie się zaczyna "historyczność" obiektu), ale jest świadomą kreacją konserwatorską z 1970 r., z historyzującym kostiumem, ponadto została usankcjonowana wpisem UNESCO jako element historyzującego otoczenia obszaru objętego wpisem. Gdyby to było na innym obszarze nie miałbym wątpliwości, w tym wypadku sytuacja jest inna. Historyzujący "kostium" otaczający Stare Miasto stanowi jego strefę ochronną.
Trwa ładowanie komentarzy...